Od kilku dni w Polsce trwa protest przeciwko masowemu odstrzałowi dzików, który zaplanował Główny Lekarz Weterynarii. Ma to związek z rzekomym rozprzestrzenianiem się afrykańskiego pomoru świń, a przynajmniej to oficjalna wersja podana przez Ministerstwo Środowisko. O cofnięcie decyzji apelowali początkowo naukowcy z Polskiej Akademii Nauk, a do nich przyłączyli się celebryci. Ci sami, którzy zwykle protestują przy jakichkolwiek decyzjach rządu.

Wśród protestujących znalazła się naczelna uczestniczka marszów i manifestacji, Maja Ostaszewska, która w ostatnim czasie pojawia się w mediach nie ze względu na zawodowe osiągnięcia, a głównie w kontekście działalności o zabarwieniu politycznym.

Jeszcze kilka miesięcy temu Maja walczyła o legalną aborcję podczas Czarnego Marszu, argumentując swoje stanowisko tym, że zarodek w łonie matki to tylko „zlepek komórek”. W środę Ostaszewska stanęła w obronie dzików, tłumacząc poparcie dla protestu tym, że podczas masowego odstrzału zginą ciężarne lochy, które urodzą małe dziki i zapewnią utrzymanie populacji dzików.

Przeczytaj ciąg dalszy na kolejnej stronie:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here