Ewa Minge jest jedną z niewielu polskich projektantów, których kreacje doceniane są na całym świecie. Tymczasem w Polsce, zamiast na osiągnięciach zawodowych, media skupiają się najczęściej na jej wyglądzie. Złośliwi wielokrotnie zarzucali artystce ingerencję w urodę, jednak ta za każdym razem przekonywała, że nigdy nie poddała się operacji plastycznej.

Trzy lata temu Minge wytoczyła nawet proces chirurgowi plastycznemu, który w jednym z programów telewizyjnych twierdził, że projektantka bez wątpienia korzysta z zabiegów z zakresu chirurgii plastycznej oraz medycyny estetycznej. Ewie udało się jednak udowodnić w sądzie, że jej wygląd jest w pełni naturalny.

Jednocześnie artystka co jakiś czas podkreśla, że nie ma nic przeciwko operacjom plastycznym i nie wyklucza ich w przyszłości.

Przykro mi, że mam korzenie tatarskie. Nie jestem ofiarą operacji plastycznych i nieudanych liftingów twarzy

– przekonywała w jednym z wywiadów.

Internautów zaskoczyło więc, kiedy niespodziewanie Ewa postanowiła… przyznać się do jednej operacji. Zrobiła to pod zdjęciem, do którego pozuje w bikini:

Jak ćwiczę choćby z doskoku, dziesięć minut dziennie, mam niezłe ciało. Po wykarmieniu dwójki dzieci (każde po roku) zafundowałam sobie sztuczne cycki zamiast uszu spaniela – za swoje pieniądze. Jeszcze myślę od 23 lat o plastyce brzucha, bo mam nadmiar skóry po ciąży, co umiejętnie tuszuję strojami

– napisała Minge.

Trzeba przyznać, że 51-letnia projektantka może pochwalić się świetną figurą. Sami zobaczcie…

(więcej na następnej stronie)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here