Nie było drugiej takiej przyjaźni wśród polskich WAGs. Marina Łuczenko-Szczęsna i Sara Mannei-Boruc wyjeżdżały na wspólne wakacje, oglądały razem pokazy na tygodniach mody (co oczywiście obszernie relacjonowały na swoich instagramowych profilach), a nawet mówiły o sobie „siostry bliźniaczki”. Wszystko wskazuje jednak na to, że ta niezwykła więź właśnie spektakularnie się kończy. Wystarczyło, żeby jedna z przyjaciółek odniosła większy sukces od drugiej.

Do niedawna z tej dwójki to Marina była większą „gwiazdą” i jak się okazuje, taki układ bardzo jej odpowiadał. Rok temu, po długiej przerwie Łuczenko wydała nową płytę, jednak jej premiera przeszła bez echa. Tymczasem, Sara w sierpniu tego roku również wydała swój debiutancki album, który został pozytywnie przyjęty przez krytyków muzycznych i fanów.

Zobacz również: Sara Boruc 16 lat temu wystąpiła w… „Idolu”! (WIDEO)

Marina, nie tylko nie angażowała się w promowanie muzyki „przyjaciółki”, ale postanowiła również całkowicie przemilczeć jej osiągnięcie, jednocześnie chętnie pisząc o innych artystach. Na dodatek swoim ostatnim postem wbiła Sarze szpilę, sugerując, że sukces zawdzięcza „układom”:

Jakie to jest dobre. Fajnie jest mieć utalentowanych przyjaciół. Zawsze będę wspierać niezależnych artystów, bo sama wiem jakie to trudne zrobić wszystko samemu od podstaw, bez wsparcia wytwórni (układów), PR’owców itp… Brawo kochani.

Sytuacja pomiędzy WAGs zrobiła się jeszcze bardziej napięta, kiedy Sara postanowiła odpowiedzieć na zaczepkę ze strony Mariny.

Czytaj dalej na następnej stronie…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here