Do startu w Enea Warsaw Triathlon Maciej Dowbor przygotowywał się przez wiele miesięcy, licząc na dobry wynik i miejsce na podium. Ambitny dziennikarz już wiele razy udowadniał, że pokonanie morderczego wyścigu, to dla niego pestka, jednak tym razem sportowa pasja doprowadziła go do skrajnego wycieńczenia.

Tuż po przekroczeniu linii mety Dowbor upadł na ziemię. Sytuacja wyglądała na bardzo groźną:

Co za masakra!!! @5150warsaw tym razem powalił mnie na kolana. Pierwszą ścianę złapałem już na 5 km roweru. Nie byłem w stanie nacisnąć mocniej na pedały – ból głowy i dreszcze towarzyszyły mi od samego początku. To, że w ogóle dojechałem do T2, a później doczłapałem się do mety, zakrawa o cud. Momentu ze zdjęcia nawet nie pamiętam. 5 minut polewania wodą i cucenia przez wolontariuszy, medyków, znajomych i innych zawodników pozwoliło mi jakoś dojść do siebie. Czas chyba zdać sobie sprawę, że kategoria M40 to nie tylko niewinny ciąg znaków, ale też wyznacznik wieku, w którym dzień przed tropikalnymi zawodami, nie powinno się spędzać 7h w samochodzie i 8h na scenie na pełnym słońcu. Jak to mówią klasycy – dziś zapłaciłem wysoką cenę. Dodam, że zawody ukończyłem tylko z dwóch powodów. Na początku roweru uznałem, że i tak trzeba jakoś się dostać znad Zegrza do Warszawy, więc nie mam wyjścia i muszę jechać. Na biegu natomiast chyba kompletnie przestałem kontaktować i ubzdurałem sobie, że mimo bomby jakimś cudem się odbuduję i jeszcze dogonię uciekających rywali. Człowiek to ma fantazję jak mu słońce czachę przypali :-). Ostatecznie dopiero 8 miejsce w kategorii i 53. w OPEN. #nevergiveup #worldoffusion #beunstoppable #triathlon #triathlonlife #niezawszejestniedziela #staryczlowiekimoze #aleupał #sciana #bomba #hittingthewall #sohot

Post udostępniony przez Maciej Dowbor (@maciejdowbor_totalneporuszenie)

Wszystko wskazuje na to, że prezenter jest przemęczony i ciężko mu połączyć hobby z obowiązkami zawodowymi oraz życiem rodzinnym. Tuż przed wyścigiem Maciej Dowbor pracował na drugim końcu Polski, prowadząc plenerową imprezę…

Czy po całej sytuacji zwolni tempo? – Kocham się ścigać, ubóstwiam rywalizację, atmosferę zawodów, spotkania z innymi wariatami. Po to żyję i po to trenuję ponad 500 godzin w roku – powiedział prezenter z przekonaniem. Wyjawił też, że sport pozwala mu utrzymać szczupłą sylwetkę, bo uwielbia słodycze i jako młody chłopak miał nadwagę. – Brak endorfin i reżimu treningowego spycha mnie w stany depresyjne – przyznał.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here