16 maj, to bez wątpienia najszczęśliwszy dzień w życiu Tomasza Komendy. Tego dnia mężczyzna został uniewinniony od wyroku skazującego za gwałt i morderstwo 15-letniej Małgorzaty Kwiatkowskiej.

Niedawno Komenda udzielił wywiadu dla Dużego Formatu, gdzie wyznaje, przez co przeszedł w areszcie i zakładzie karnym.

Kiedy mężczyzna trafił do więzienia za zbrodnię której nie popełnił, miał zaledwie 23 lata. Policjanci wymusili na nim podpisanie fałszywych zeznań i tym samym stał się kozłem ofiarnym wymiaru sprawiedliwości.

Zabrali mnie na przesłuchanie do komendy miejskiej – wspomina Tomasz. Pokazali zdjęcie Małgośki, jak leżała martwa za tą stodołą, gdzie ją zgwałcili. Powtarzali: „Zobacz, co jej zrobiłeś”. Kazali mi się przyznać, a jak się nie przyznawałem, to zaczęli bić. Nie, tego nie można nazwać biciem. Jeden siadł mi na nogach i zacząć na****lać tak, że krew lała się strumieniami. Na 72 godziny wrzucili mnie na dołek. Jak po mnie przyszli, to mieli już napisane zeznania. Głupoty takie, że pojechałem w nocy autobusem do Gajkowa, stamtąd na piechotę do Miłoszyc, gdzie uprawiałem seks z jakąś Kaśką. Grozili, że nie wyjdę żywy, jak tego nie podpiszę. To podpisałem. Tam nie było nic o gwałcie, nic o morderstwie, nie wiedziałem, że podpisuję na siebie wyrok. Chciałem tylko wyjść z tego komisariatu. Obiecali, że wyjdę, ale przewieźli mnie do aresztu śledczego. Klawisz na bramie powiedział: „Wchodzisz do piekła”.

Tomasz Komenda za kratkami spędził 6540 nocy. Jak wspomina z perspektywy czasu, zwykły człowiek nie potrafi wyobrazić sobie tego, co dzieje się w placówkach więziennych.

Takich się w więzieniu gnębi, samosądy robi – ujawnia Komenda. Mnie skatowali mydłami na łaźni. Otacza cię kółko osadzonych, mydła zawijają w skarpety i uderzają nimi po gołym ciele. Mydło zadaje więcej bólu niż pięści. Czy strażnicy reagowali? Oni nie patrzyli na mnie jak na człowieka, tylko śmiecia, którego trzeba codziennie dojeżdżać, żeby żałował tego, co zrobił. Tyle że po każdej takiej historii zgadzali się mnie przenieść na inny oddział. Nie, żeby mnie żałowali. Zaczynał się proces, nic nie miało prawa mi się stać. Ale i tak się działo. Tylko bili, żeby nie było widać. Z tyłu głowy trzeba uderzać. I słownie mnie dojeżdżali: pedofil, majciarz, morderca. Wtedy do mnie dotarło, że już nie wyjdę.

Mężczyzna próbował nawet popełnić samobójstwo… trzy razy.

Czytaj dalej na następnej stronie…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here